Serce Jezusa, cierpliwe i wielkiego miłosierdzia

Jedno z wezwań Litanii do Najświętszego Serca nazywa Serce Pana Jezusa cierpliwym i wielkiego miłosierdzia.
W czym objawia się Boża cierpliwość?

Cierpliwość Boga to Jego gotowość do znoszenia niewierności człowieka, dawania czasu na nawrócenie i powstrzymywania słusznej kary. „Miłosierny i litościwy, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność” (Wj 34,6). „Pan nie zwleka z wypełnieniem obietnicy, choć niektórzy uważają, że zwleka, ale okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz by wszyscy przyszli do nawrócenia” (2 P 3,9).
Tłumacząc tę naukę, św. Augustyn pisał, że Bóg cierpliwie znosi grzeszników nie z bezsilności, ale z miłosierdzia i miłości, dając im czas na nawrócenie (De patientia Dei).
Św. Cyprian z kolei nauczał: „Bóg swoją wielką cierpliwością oczekuje na nasze nawrócenie i swoim miłosierdziem przygarnia każdego, kto się do Niego zwraca.”
Dla Ojców Kościoła cierpliwość Boga to przedłużony czas łaski, podczas którego człowiek może wybrać życie wieczne, lub potępienie.
W Summa Theologiae (II-II q. 136) św. Tomasz pisze, że cierpliwość jest owocem miłości i miłosierdzia Boga oraz że Bóg cierpliwie znosi zło grzesznika, oczekując jego nawrócenia, bo pragnie zbawienia wszystkich.
A w ST I q. 21 a. 4 Akwinata tłumaczy, że:
„Cierpliwość Boża jest znakiem Jego wszechmocy i miłosierdzia, ponieważ najdoskonalej okazuje moc ten, kto może długo znosić nieprawość, nie doznając przez to szkody.”
W dawnej teologii cierpliwość Boga była rozumiana jako powstrzymanie wykonania sprawiedliwej kary, mimo że grzech jej wymaga. Nie oznacza to pominięcia sprawiedliwości, ale danie grzesznikowi czasu na nawrócenie.
Tę ideę dobrze oddaje modlitwa z tradycyjnego Brewiarza Rzymskiego:
„Panie, który cierpliwie znosisz grzechy ludzkie dla ich pokuty, nie dla bezkarności.”
Nowe nauczanie nie zaprzecza wprawdzie jawnie dawnemu, ale przesuwa akcent z Bożej cierpliwości wobec grzechu w perspektywie sprawiedliwości na Bożą cierpliwość jako znak niezmiennej, kochającej obecności i niestrudzonego miłosierdzia. Współcześnie mówi się więc raczej nie o „cierpliwym powstrzymywaniu się od kary”, lecz o „cierpliwym towarzyszeniu człowiekowi aż do momentu jego powrotu”.

Zastanówmy się teraz nad Bożym miłosierdziem.
Jak się objawia i kto może na nie liczyć?

Św. Tomasz z Akwinu pisze, że miłosierdzie jest wyrazem Bożej wszechmocy: „najbardziej przystoi wszechmocy Bożej, by przebaczać grzesznikom i oszczędzać nędznych” (ST I q. 21, a. 4). Jest też doskonałością Bożą: Bóg nie odczuwa emocji jak człowiek, ale jest miłosierny przez akt woli, który skłania Go do udzielania dobra stworzeniu.
Miłosierdzie a sprawiedliwość: Tomasz powtarza za św. Augustynem: „Miłosierdzie nie sprzeciwia się sprawiedliwości, lecz ją przewyższa”. Miłosierdzie u Boga nie oznacza unieważnienia sprawiedliwości, lecz jej dopełnienie (ST I q. 21, a. 3). Uczy, że miłosierdzie i sprawiedliwość u Boga nie są sobie przeciwstawne, lecz się uzupełniają. Bóg bowiem w swoich działaniach zawsze jest i sprawiedliwy, i miłosierny. Sprawiedliwość (iustitia) polega na oddaniu każdemu tego, co mu się należy, a u Boga oznacza to, że wynagradza dobro i karze zło według zasług, utrzymuje ład i porządek w stworzeniu, a działa zgodnie z ustanowionym przez siebie prawem moralnym i porządkiem natury.
Miłosierdzie natomiast polega na okazywaniu dobra tam, gdzie istnieje niedoskonałość czy potrzeba. U Boga wyraża się w zniżaniu się do stworzeń i udzielaniu im dobra, którego nie mogą same sobie zapewnić. Najwyższym przejawem Bożego miłosierdzia jest przebaczenie grzechów i darowanie kary: „najbardziej przystoi wszechmocy Bożej, by przebaczać grzesznikom i oszczędzać nędznych” (ST I q. 21, a. 4).
Jeśli Bóg odpuszcza grzechy grzesznikowi, nie oznacza to, że sprawiedliwość zostaje pominięta, ponieważ kara za grzech została wzięta na siebie przez Chrystusa na krzyżu. W ten sposób sprawiedliwość zostaje spełniona, bo grzech został zadośćuczyniony, a miłosierdzie objawia się tym, że grzesznik zostaje uwolniony od kary.
Św. Tomasz naucza, że „W każdym Bożym dziele znajduje się zarówno sprawiedliwość, jak i miłosierdzie, choć w różnych proporcjach” (ST I q. 21, a. 4). Dlatego powiedziano: „Wszystkie drogi Pańskie – to łaskawość i wierność” (Ps 25,10).
Miłosierdzie jest dla grzesznika nadzieją, a nie pewnikiem, ponieważ należy jednak zawsze mieć na uwadze o możliwości popełnienia grzechu przeciwko Duchowi Świętemu: jednym z nich jest „Zbytnia ufność w miłosierdzie Boże”. Według nowego nauczania grzechem jest dopiero „Zuchwałe grzeszenie w nadziei miłosierdzia Bożego”. Widzimy wyraźnie, ile sytuacji nie zostanie przez wiernych właściwie rozpoznanych jako grzech! Pomiędzy „zbytnią ufnością”  „zuchwałym grzeszeniem” jest przepaść! Przepaść, w którą ostatecznie wpadnie wiele dusz.

Kto może więc liczyć na Boże miłosierdzie według tradycyjnego nauczania?
Na pewno szczególnie ogarnia ono tych, którzy uznają swoją nędzę i pragną powrotu do Boga:
Jezus mówi w Ewangelii: „Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mk 2,17).
Podobnie przypowieść o synu marnotrawnym (Łk 15,11–32) ukazuje, że Bóg miłosierny szczególnie wychodzi naprzeciw temu, kto wraca z pokorą i skruchą.
Św. Tomasz z Akwinu wyjaśnia: „Miłosierdzie Boga nie odwraca się nigdy od skruszonego grzesznika, bo z samej swej natury ma ku temu upodobanie” (Summa Theologiae, II-II, q. 30, a. 4). Ponadto miłosierdzie Bóg okazuje tym, którzy czynią miłosierdzie innym. Jak pisze św. Mateusz: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7). Św. Tomasz z Akwinu podsumowuje: „Ten, kto sam czyni miłosierdzie, bardziej zasługuje na miłosierdzie od Boga, bo naśladuje Bożą dobroć” (Summa Theologiae, II-II, q. 30, a. 4), i dalej dodaje: „Pokora jest mieszkaniem miłosierdzia” (In Psalmos, 33, s. II).
Bóg chce przebaczyć wszystkim i każdemu, ale człowiek musi na to odpowiedzieć przynajmniej ufnością i otwarciem się na łaskę, to znaczy wyznaniem z pokorą swoje nieprawości z mocnym postanowieniem poprawy, ponieważ wolna wola człowieka nie jest przez Boga pomijana. Jeśli ktoś z uporem odrzuca Boże miłosierdzie, spotka się z Bożą sprawiedliwością. Miłosierdzie nie oznacza bowiem automatycznego darowania win wszystkim bez wyjątku, bez ich woli czy współpracy.

Ewolucja pojęcia miłosierdzia widoczna jest w jednym z elementów Mszy św.: spowiedzi powszechnej: we Mszy tradycyjnej, na początku, modlitwę odmawia kapłan, kiedy skończy odmawiają ją ministranci w imieniu własnym i wszystkich wiernych, następnie, po przyjęciu Komunii św. przez kapłana spowiedź odmawiają wszyscy słuchający tej Mszy. Podczas spowiedzi osoba odmawiająca spowiada się Bogu Wszechmogącemu, Najświętszej Maryi zawsze Dziewicy, świętemu Michałowi Archaniołowi, świętemu Janowi Chrzcicielowi, świętym Apostołom Piotrowi i Pawłowi, wszystkim Świętym.

W wyniku reform Soborowych modlitwę tę skrócono usuwając wszystkich świętych i dodając osoby obecne na Mszy świętej, czego wcześniej nie było: Bogu Wszechmogącemu, Najświętszej Maryi pannie i wam bracia i siostry. A obecnie zlikwidowano i tę formę przyznania się do winy, zastępując ją jedynie krótkimi wezwaniami o miłosierdzie „Zmiłuj się nad nami Panie” bez uprzedniej skruchy i symbolicznego wyznania grzechów.

Podsumowując, należy stwierdzić, że koncepcja Bożej cierpliwości i Bożego miłosierdzia uległy w ostatnich kilku dekadach znaczącej ewolucji.
W klasycznej teologii katolickiej cierpliwość Boga i Kościoła wobec grzesznika nie oznaczała akceptacji jego grzechu, ale dawanie mu czasu na nawrócenie, z jasno określonym celem i wymogiem zerwania z grzechem. Św. Jan Paweł II, Reconciliatio et paenitentia (1984):
„Miłosierdzie nie może być przeciwstawiane wymogom prawdy i sprawiedliwości. Na tym polega prawdziwa pedagogia miłosierdzia: nie usprawiedliwiać zła, ale wskazać drogę wyjścia” (nr 34).
Tradycyjnie cierpliwość oznaczała oczekiwanie na nawrócenie, a nie towarzyszenie w grzechu. Jednak szczególnie w ostatnich latach, a zwłaszcza od Amoris laetitia (2016) papieża Franciszka, część episkopatów zaczęła mówić o „towarzyszeniu w sytuacjach złożonych” (określenie całkowicie obce katolickiej doktrynie i na jej gruncie niezrozumiałe). W praktyce pastoralnej realizuje się ono błogosławieniem par homoseksualnych (np. dokument Dykasterii Nauki Wiary Fiducia supplicans, 2023), czy dopuszczeniem do Komunii św. osób rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach, po „rozeznaniu sytuacji i sumienia”.
Zdanie z Amoris laetitia (nr 305):
„Nie jest już możliwe powiedzenie, że wszyscy żyjący w tzw. obiektywnym stanie grzechu śmiertelnego są pozbawieni łaski uświęcającej”
stanowi poważne odejście od tradycyjnej nauki Kościoła, według której grzech śmiertelny z samej natury zrywa więź łaski uświęcającej z duszą, dopóki nie zostanie zgładzony w sakramencie pokuty z prawdziwym żalem i postanowieniem poprawy. Sobór Trydencki (zwołany w 1545 r. w związku z błędami szerzonymi przez protestantyzm) jednoznacznie nauczał, że żaden grzesznik w stanie grzechu ciężkiego nie może otrzymać łaski uświęcającej ani przystępować do Komunii św. bez sakramentalnej spowiedzi i rzeczywistego odwrócenia się od grzechu. Przyznawanie stanu łaski osobie trwającej dobrowolnie w grzechu ciężkim sprzeciwia się więc nie tylko dyscyplinie, ale samej doktrynie o naturze łaski i grzechu.
Ta współczesna koncepcja relatywizuje zarówno pojęcie grzechu śmiertelnego, jak i znaczenie nawrócenia, sugerując, że możliwe jest trwanie w stanie obiektywnego grzechu, a zarazem posiadanie łaski, co podważa fundament tradycyjnej katolickiej nauki, a w konsekwencji prowadzi do zamazania granic między dobrem a złem moralnym oraz zaciera sens wezwania Chrystusa: „Idź, a już więcej nie grzesz” (J. Wujek J 8,11).
Czytając katechizmy, homilie czy inne pozycje dotyczące nauczania Kościoła katolickiego napisane w pierwszej połowie XX w. i wcześniejsze, możemy mieć niemal pewność, że przekazują naukę osadzoną na mocnych fundamentach zbudowanych przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, a wyjaśnioną i rozwiniętą przez Ojców, Doktorów i filozofów katolickich. Natomiast każdy tekst współczesnego nauczania musi być bardzo wnikliwie przeanalizowany w świetle tradycyjnej nauki. Wiele osób na to nie stać, co jest całkowicie zrozumiałe, ponieważ nie do wiernych to należy. Jednak w obecnej dobie chaosu musimy – dla zbawienia swojej duszy – podjąć ten wysiłek lub korzystać wyłącznie z dawnych, bezpiecznych źródeł.

Udostępnij

Zobacz także

Adwent staropolski – tęskne oczekiwanie

Jak protestanci podmienili nam Adwent

Pochówek chrześcijański — sens, tradycja i współczesna praktyka