„O niebieskie góry srogie,
spuśćcie rosę na ubogie,
dajcie nam zbawienie drogie.
Nie trzymajcie przejrzanego,
chmury, swoim dżdżem naszego
przynieście sprawiedliwego.
Przyjdź co rychlej miłosierny!
O, Boże, człowiek mizerny
Ciebie czeka, Tobie wierny.”
„Rok kościelny rozpoczyna się adwentem, owym czasem, który pod znakiem wschodzącej z Jakóba gwiazdy zwiastuje nowy, złoty i szczęsny czas. Zaiste, trafnie nazywali przodkowie nasi adwent miesiącem Chrystusa. Słońcem duchowym, które poprzez ciemne dni zimy, przez drzewa przyprószone śnieżnym puchem i przez kwiaty zamarzniętych okien wysyła złotawe swe promienie do serc naszych, a duszę pobudza do radosnej twórczości, jest wielka i czcigodna tajemnica Wcielenia Syna Bożego.” Tak charakteryzują ten okres autorzy „Roku Bożego w liturgii i tradycji Kościoła świętego (…)” pod redakcją ks. Franciszka Markewskiego z roku 1932.
Autorzy piszą dalej: „Nazwa sama pochodzi od łacińskiego słowa adventus i oznacza przyjście (Chrystusa Pana). Wypada tutaj zaznaczyć, że trzeba rozróżnić potrójne przyjście Pana Jezusa. Po raz pierwszy przychodzi na świat, rodząc się z Najświętszej Dziewicy, w oną świętą noc betlejemską. Po raz drugi przychodzi i przychodzić będzie przez łaskę do skruszonego serca w komunii św, aż do końca świata. Po raz trzeci wreszcie przyjdzie w nieopisanej chwale i majestacie przy końcu świata, by „sądzić żywych i umarłych”.
Adwent jest więc tęsknotą oczekiwania ludzkości na Zbawiciela. Jest to też czas przygotowania się na Jego przyjście. Tak, jak Panny Mądre oczekiwały w ciemnościach nocy nadejścia Oblubieńca, tak i my powinniśmy oczekiwać przygotowani, ponieważ „nie znając dnia ani godziny”. „Owa tęsknota przeszczepia się z serca do serca, jęk tęsknoty przechodzi z ust do ust, i tak nieustannie rozbrzmiewa wołanie poprzez szeregi patriarchów i proroków.
Wzbudź możność swoją i przyjdź! (Ps 79, 3)
Adwent był więc niegdyś w Polsce okresem wyciszenia, skupienia i prostoty. Niemal wszystko wzywa nas do zastanowienia się nad sobą. Przyroda odpoczywa, życie zewnętrzne zamiera. Nie słychać już śpiewu ptaków, ani szumu liści, zwierzęta układają się do zimowego snu. W innych okresach roku kościelnego bieg życia jest zbyt zgiełkliwy, codzienne zajęcia aż nadto nas pochłaniają. A zimą dnie bywają krótsze, wieczory dłuższe, czasu i sposobności więc dużo, aby ojcowie i matki, dzieci i służba mogli się oddać wspólnej, pobożnej modlitwie. Wszyscy prawi i bogobojni chrześcijanie zatapiają się z serdeczną pobożnością w rozważaniu tajemnicy Wcielenia Syna Bożego.
Adwent to też czas pokuty. Głoszą ją św. Jan Chrzciciel i sam Zbawiciel. Wzbudziwszy więc szczery żal za grzechy postanówmy unikać ich w przyszłości. Z tą wewnętrzną pokutą powinna łączyć się zewnętrzna, ta zaś polega na umiarkowaniu ciała i wyrzeczeniu się zewnętrznych, choćby godziwych zabaw.
Tęskne czekanie w ciszy – duch staropolskiego Adwentu
W dawnej Polsce Adwent był traktowany niemal jak „mały post” z bardzo silnym akcentem na cnoty Maryi. W polskich tradycjach ludowych, zwłaszcza w niektórych regionach Małopolski, Podkarpacia i na Śląsku, istniał zwyczaj pełnienia w Adwencie „straży” przy figurach lub obrazach Matki Bożej przez dziewczęta.
To zwykle starsze panienki czuwały przy adwentowych ołtarzykach maryjnych, które ustawiano w domach lub kapliczkach. Ich „straż” polegała na modlitwie, śpiewaniu pieśni adwentowych i dbaniu o porządek oraz światło (świeczki, lampki oliwne). Był to symbol czystości i gotowości jak z przypowieści o dziesięciu pannach (Mt, 25, 1-13) – echo maryjnego oczekiwania na narodziny Jezusa.
Zwyczaj ten miał też aspekt wspólnotowy: dziewczęta w ten sposób wyrażały swoją pobożność i przygotowanie do Bożego Narodzenia.
Nie z powodu obowiązku, ale z wewnętrznej potrzeby oczyszczenia serca przed świętami rezygnowano z głośnych zabaw, wesel i muzyki. Karczmy pustoszały, a domy rozświetlały się jedynie ciepłem lampy oliwnej lub kaganka. Zwykłą codzienność spowijała łagodna cisza, jakby cała wspólnota wstrzymywała oddech w oczekiwaniu na noc Bożego Narodzenia.
W czasie Adwentu przestrzegano postu w środy, piątki i soboty, kiedy rezygnowano z jedzenia mięsa oraz produktów mlecznych. Na co dzień również zachowywano wstrzemięźliwość, ograniczając spożycie tłuszczów zwierzęcych, a także rezygnując z alkoholu i tytoniu.
Wielu ludzi starało się poprawić relacje, zakończyć spory, pojednać się z sąsiadem. Uważano, że Wigilia „nie znosi niezgody”, a serca oczyszczone z gniewu łatwiej przyjmują Pokój, który nadchodzi.
Na ten czas przypada też w Polsce zwyczaj „prządek”. Już od połowy listopada, aż do końca mięsopustu (karnawału) schodzą się wieśniaczki wieczorem zabierając ze sobą przęślicę, kręciołek, motowidło oraz kromkę chleba i krajankę sera. Czas spędzają przędąc, tkając lub haftując przy opowiadaniu legend i baśni oraz śpiewie adwentowych pieśni, których wybór można znaleźć na stronie „Śpiewnik kościelny ks. Jana Siedleckiego”.


Roraty – światło w ciemnej porze roku

Jednym z najpiękniejszych elementów Adwentu były roraty, Msza święta maryjna odprawiana o świcie. Jeszcze w pełnej ciemności wierni szli do kościoła z lampionami, domowymi kagankami i łuczywami nucąc po cichu:
| Rorate caeli desuper et nubes pluant iustum | Niebiosa, rosę spuśćcie nam z góry; Sprawiedliwego wylejcie, chmury. |
(Słowa tej pieśni mają źródło w Księdze Izajasza 45, 8.)
Wnętrze świątyni było pogrążone niemal w całkowitej ciemności – jedynym jasnym punktem pozostawał ołtarz i roratnia świeca przy ołtarzu Maryi, symbol Jutrzenki zapowiadającej przyjście Chrystusa.

Dzieci często własnoręcznie wykonywały lampiony z kartonu i bibuły. W niektórych regionach chłopcy, zwani „pachołkami roratnimi”, prowadzili procesję ze światłem. Była ona obrazem czuwania całej wspólnoty, a światło – pierwszym zwiastunem Zbawcy.
Warto w tym miejscu wspomnieć o innym jeszcze zwyczaju chodzenia z lampionami – w wigilię i dzień św. Marcina. Ponieważ św. Marcin obdarował hojnie ubogiego, dzieci chodzą w ten dzień od drzwi do drzwi w lampionami prosząc o słodycze lub owoce. Zwyczaj ten, objął swoim zasięgiem dużą cześć Zachodniej Europy w tym Austrię, Niemcy, Holandię, czy Belgię. Protestanci zachowali część katolickich zwyczajów, które miały charakter kulturowy, a nie ściśle liturgiczny. W północnych Niemczech powstała więc protestancka wersja tego zwyczaju — Martinisingen (śpiewanie u św. Marcina). Z czasem przestała to być tradycja religijna, a stała się lokalnym folklorem.
Adwent bez wieńca, bez świec – a jednak pełen symboli
Choć dzisiaj wieniec adwentowy i zapalanie jednej świecy w każdą niedzielę jest powszechnym zwyczajem, warto wiedzieć, że <strong>w dawnej Polsce nie istniał</strong>. To tradycja XIX-wiecznego protestantyzmu, która do Polski przywędrowała dopiero w XX wieku.
Dawne polskie domy miały jednak swoje symbole światła – zapalano pojedynczą świecę podczas wspólnej modlitwy lub wieczornego pacierza. Był to gest prosty, ale pełen intensywnej wymowy: w świecie ciemnym i zasypanym śniegiem pojawia się mała iskra nadziei.
Jak ozdabiano domy przed Wigilią?
Najbardziej uderzającą różnicą jest to, że dawniej domów nie dekorowano przez cały Adwent. Wszystkie ozdoby zawieszano dopiero 24 grudnia. Choinka – którą znamy dziś – upowszechniła się w Polsce dopiero w XIX i XX wieku, a na wsiach nierzadko dopiero po I wojnie światowej. Co więc wieszano wcześniej?
Podłaźniczka (jodłka) – prababcia choinki
W wielu regionach w Wigilię zawieszano u powały zieloną gałąź bądź ścięty czubek świerku, sosny lub jodły. Ozdabiano ją jabłkami, orzechami, ciasteczkami oraz przystrajano papierowymi ozdobami.

Snop zboża – znak dostatku i pamięci
W rogu izby stawiano snop żyta lub pszenicy – tzw. „diduch” na wschodzie Polski, lub „król” – na Lubelszczyźnie. Był on symbolem urodzaju, ale także obecności przodków i wdzięczności za ich trud. W niektórych domach stał aż do Trzech Króli.

Słomiane pająki i opłatkowe ozdoby
Pod sufitem wisiały misterne konstrukcje ze słomy – „pająki”, symbol porządku i harmonii Bożego stworzenia.

Dekoracje były naturalne, skromne i wykonywane własnoręcznie. Skromność była częścią duchowego przygotowania – także dom miał przypominać, że dopiero w Wigilię wnosi się światło i radość.
Tworzono je w długie adwentowe wieczory na sąsiedzkich i rodzinnych spotkaniach. Towarzyszyło im wspólne słuchanie rodzinnych opowieści oraz dawnych opowieści apokryficznych.
„Światy”
W niektórych regionach dekorowano izby misternie wycinanymi opłatkami. Niegdyś wycinano je nożykiem lub formowano przy pomocy prostych foremek.

Tworzyły delikatne, niemal koronkowe wzory, a nazywano je „światami” i wieszano wysoko, aby ich kruchość była bezpieczna, a światło świec mogło przenikać przez cienkie płytki opłatka, nadając im świetlisty blask. Dla obserwujących je były niezwykłymi „światami”, które poruszały się delikatnie wraz z unoszącym się ciepłym powietrzem. Dziś te subtelne dekoracje, wymagające cierpliwości i pewnej ręki, należą już do rzadkości. W etnologii podkreśla się, że „światy” były kosmologicznym symbolem – miały przypominać o Bożym ładzie, o stworzeniu świata i przyjściu Chrystusa, który porządkuje chaos. Dlatego wieszano je wysoko, często w samym centrum izby.
Dziś, gdy tempo życia często odbiera nam zdolność do wyciszenia, staropolskie zwyczaje adwentowe mogą stać się drogocennym przypomnieniem o wartości prostoty i skupienia. Adwent naszych przodków był czasem słuchania, milczenia, pracy nad sobą i czuwania — i właśnie w tym tkwi jego siła. W realiach przedświątecznego zgiełku i medialnego przymusu zakupów i robienia prezentów, dawne praktyki mogą okazać się lekarstwem na duchowe rozproszenie. Warto na nowo odkryć Ducha staropolskiego Adwentu, bo niesie w sobie mądrość pokoleń, które potrafiły czekać z cierpliwością i nadzieją. Może to właśnie w te Święta jest najlepszy moment, by powrócić do tych zwyczajów i uczynić je częścią naszego domu, naszej wspólnoty wierzących. Sięgając po nie, nie tylko odświeżamy obyczaj, zachowujemy naszą tożsamość, ale otwieramy się na doświadczenie, które potrafi przemienić codzienność. Wystarczy spróbować, by przekonać się, jak wiele mogą nam dać.
Spróbujmy w tym roku, zamiast rozpraszać kontemplację tajemnicy Wcielenia radosnymi piosenkami, wsłuchać się w katolickie pieśni adwentowe:
Liturgiczne śpiewy Adwentu – schola benedyktynów w Tyńcu
AMDG