Rozważanie kwestii czystości Najświętszej Maryi Panny należy zacząć od momentu Zwiastowania, które miało miejsce po zaślubinach Maryi i Józefa, a przed uroczystym wprowadzeniem Jej do domu męża.
Na słowa Anioła: „Oto poczniesz i porodzisz Syna” Maryja, zamiast z radością przyjąć to błogosławieństwo dla ich małżeństwa, pyta: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” (Łk 1,34).
Na takie błogosławieństwo czekały przecież wszystkie młode, a często także starsze małżonki (jak Elżbieta czy Sara). Te słowa powinny zatem wywołać wielką radość u Maryi, a tymczasem Ona, zamiast się cieszyć, zastanawia się strapiona: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” (Łk 1,34). Użyte tu określenie „znać”, podobnie jak „zbliżyć się”, bywało używane jako eufemizm dla pożycia małżeńskiego. Dlaczego więc Maryja pyta: „Jakże się to stanie?” — przecież, jak we wszystkich innych małżeństwach, w każdym czasie i miejscu, poprzez małżeńskie zbliżenie. Skąd zatem ta, na pierwszy rzut oka, nieracjonalna rozterka?
Jedynym logicznym wyjaśnieniem jest sytuacja, w której Maryja nie spodziewa się małżeńskiego pożycia, gdyż złożyła wcześniej ślub czystości. Biblia o tym milczy, ale pewne wzmianki znajdujemy w apokryficznych pismach, takich jak Protoewangelia Jakuba z II wieku, która, choć niekanoniczna i pełna legend, zawiera niektóre informacje o dzieciństwie Maryi, które mogą być prawdą. Czytamy tam, że została oddana na wychowanie do Świątyni, a gdy osiągnęła wiek dojrzewania, arcykapłan Zachariasz — zgodnie ze zwyczajem — zaaranżował jej małżeństwo z Józefem.
Ślub czystości złożony przez Maryję, nie byłby jakimś wyjątkiem. Możemy przeczytać o takiej sytuacji w Księdze Liczb:
„Mąż może unieważnić lub potwierdzić wszelkie śluby i przysięgi żony. Jeśli jednak mąż milczy aż do następnego dnia, tym samym wyraża zgodę na śluby i zobowiązania, jakie uczyniła. Wyraził swą zgodę, ponieważ milczał w dniu, w którym się dowiedział” (Lb 30,14-15).
Gdyby więc Maryja złożyła wcześniej ślub czystości, a Józef nie unieważnił go do następnego dnia po zawarciu małżeństwa, ślub byłby podtrzymany. Maryja mogłaby wówczas mieć wątpliwości: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?”, rozumiejąc to jako: „nie znam i nie poznam”, gdyż moje śluby czystości zostały przez mojego męża potwierdzone.
Żeby wątpliwość Maryi miała sens, musiała więc przed zaślubinami z Józefem złożyć ślub czystości, którego Józef nie zakwestionował, to znaczy — zgodził się na życie w czystości. Dlaczego Józef się na to zgodził, temu zagadnieniu poświęcimy kiedyś osobny artykuł, a teraz przyjmijmy za pewnik, że dostrzegł w Maryi Nową Arkę Przymierza — miejsce na ziemi, w którym zamieszkał Bóg, a pamiętając historię Uzzy, który zginął, gdy dotknął Arki Bożej (1 SM 6, 6), o ileż bardziej bał się dotknąć ciała Maryi, która nosiła w swym łonie samego Boga!
Na tym moglibyśmy zakończyć dowód na czystość Maryi i Jej małżeństwa z Józefem, gdyby nie pewna przypowieść, przytoczona w we wszystkich Ewangeliach, o „prawdziwych krewnych Jezusa”.
Według św. Mateusza fragment ten brzmi następująco:
„Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić. Ktoś rzekł do Niego: ‘Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą’. Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: ‘Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?’ I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: ‘Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.’” (Mt 12,46-50)
Mamy też inny fragment mówiący o braciach Jezusa:
„Przyszedłszy do swego miasta rodzinnego, nauczał ich w synagodze, tak że byli zdumieni i pytali: ‘Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry, czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc ma to wszystko?’” (Mt 13,55-56).
Kim są owi „bracia” i „siostry” Jezusa? Może, jak chcą niektórzy protestanci, po narodzeniu Jezusa Maryja i Józef żyli jednak jak małżonkowie i mieli jeszcze inne dzieci? Poszukajmy w Ewangeliach, kim są Jakub, Józef, Szymon i Juda?
Możliwość istnienia rodzeństwa Jezusa rozpatrzymy w trzech aspektach. Najpierw analizując stosunki rodzinne opisane w Ewangeliach.
Ewangelia św. Marka wyjaśnia, kim byli Jakub i Józef, opisując scenę ukrzyżowania:
„Były tam również niewiasty, które przypatrywały się z daleka, między nimi Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, i Salome.” (Mk 15,40), a Św. Jan opisuje tę scenę tak: „Stały zaś przy krzyżu Jezusa: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria Kleofasa, i Maria Magdalena.” (J 19,25). Można przypuszczać, że Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, to „siostra Matki Jego, Maria Kleofasa”. Warto wyjaśnić, że Kleofas, jest też zwany Alfeuszem. O jego synach, Jakubie i Judzie mówi w św. Łukasz, wymieniając, kogo powołał Jezus:
„Szymona, którego nazwał Piotrem, i brata jego Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona, zwanego Gorliwym; Judę, brata Jakuba; i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą.” (Łk 6,14-16). Mogą z tego wynikać dwie sytuacje: albo Alfeusz Kleofas był bratem rodzonym św. Józefa, albo Maria Kleofasowa była siostrą rodzoną Maryi. To drugie jest mało prawdopodobne, ponieważ rodzice nie nadali by dwom córkom takiego samego imienia, a po drugie Anna i Joahim dopiero po dwudziestu latach małżeństwa, w starości swej poczęli Maryję. Bardziej prawdopodobne jest, że Alfeusz Kleofas był bratem rodzonym św. Józefa.
Wśród uczniów Jezusa możemy odnaleźć: czterech synów Alfeusza (Kleofasa) – Jakuba Młodszego, Judę, Szymona oraz Mateusza Lewiego; dwóch synów Zebedeusza: Jakuba Starszego i Jana, syna Jakuba – Judę, syna Szymona Iskarioty – również Judę (Judasz), syna Jony – Szymona (Piotra) oraz Szymona Gorliwego, o którego ojcu nic nie wiemy. Prawdopodobnie ten ostatni jest jednym z kuzynów Pana Jezusa, o którym mowa.
Teraz, przyjrzyjmy się warstwie językowej. Jakie znaczenie miało słowo „brat” – w języku greckim ἀδελφός (adelphos) – użyte we analizowanym fragmencie (Mt 13,55-56).
W Ewangeliach możemy odnaleźć inne fragmenty, w których jest ono użyte:
„Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu.” (Mt 18,35). Tu, na pewno nie oznacza ono jedynie braci rodzonych.
Ponadto, Pan Jezus często zwracał się do swoich uczniów „bracia”, a w Dziejach Apostolskim możemy zauważyć, że Apostołowie i uczniowie mówili o sobie wzajemnie „mężowie bracia”.
Myślę, że jest to wystarczający dowód na to, że słowo „brat”, podobnie jak w języku polskim, nie musi oznaczać wyłącznie brata rodzonego.
Na koniec, spójrzmy na problem posiadania przez Pana Jezusa rodzeństwa przez pryzmat panującego w Jego czasach prawa.
Gdy Jezus z krzyża powiedział do Maryi:
„Niewiasto, oto syn Twój” — nie była to tylko symboliczna scena. Jezus umierając pozostawiał Swoją Matkę bez opieki mężczyzny, co stawiało Ją w niezwykle trudnej sytuacji życiowej. Gdyby Maryja miała jeszcze innych synów, w domyśle, Jakuba, Józefa, Szymona albo Judę, mieliby oni obowiązek zaopiekować się nią. Nawet gdyby Maryja miała córki (a skoro Jezus miał 33 lata, musiałyby mieć powyżej lat dwudziestu), obowiązek ten spocząłby na zięciach, czego przykładem jest św. Piotr (Mt 8, 14). Jak widać usynowienie Jana jest bardzo silnym dowodem na to, że Maryja nie mogła mieć dzieci, poza Jezusem.
Dlaczego jednak w ogóle nad tym wszystkim się zastanawiamy, dlaczego dziewictwo Maryi ma dla nas tak duże znaczenie?
Dziewictwo Maryi wiąże się ściśle z dziewictwem Jezusa. Oboje objawiają nam nowy, odmieniony świat w Królestwie Bożym:
„Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania.”(Łk 20,34-36)
Stałe dziewictwo Jezusa — jako Nowego Adama — i Maryi — jako Nowej Ewy — obrazuje Królestwo Niebieskie gdzie zbawieni znajdą się po zmartwychwstaniu ciał, gdzie Jako nowemu, nieśmiertelnemu stworzeniu, prokreacja nie będzie potrzebna.
Podsumowując: Maryja poczęła i porodziła Jezusa w sposób nadprzyrodzony. Bóg wyszedł z Jej łona tak, jak do niego wszedł, jak zmartwychwstał i jak wszedł do Wieczernika „mimo drzwi zamkniętych” (J 20,26), nie naruszając fizycznych barier.
Jak pisze Izajasz „Zanim odczuła skurcze porodu, powiła dziecię, zanim nadeszły jej bóle, urodziła chłopca. Kto słyszał coś podobnego?” (Iz 66, 7). Ojcowie Kościoła piszą, że owe skurcze porodu i bóle, Maryja odczuwała dopiero pod Krzyżem, rodząc Jego Kościół i stając się matką wszystkich wierzących.
Status Maryi jako Nowej Ewy, Nowej Arki, Królowej Matki i zawsze Dziewicy wymaga więc od nas najwyższego szacunku i czci. Jak to czynić, aby nie uchybić czci Boskiej wyjaśnia św. Ludwik Maria Grignion de Montfort w „Traktatcie o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny.
Artykuły składające się na cykl „Źródła czci dla Najświętszej Maryi Panny” zostały napisane na podstawie książki autorstwa Brandta Pitre pt. „Jezus i żydowskie korzenie Maryi”